Czy Martynka chodzi?

 Czy Martynka już chodzi? Z racji tego,że Martynka ma już 1,5 roczku to takie pytania się pojawiają. Nie Skarbeczki,Martynka jeszcze nie chodzi. Co nie znaczy, że siedzi w jednym miejscu

😛 Martynka opanowała czworakowanie i z dziką satysfakcją nam ucieka. Najbardziej nas rozczula gdy Martynka coś zbroi i ucieka najszybciej jak potrafi śmiejąc się w głos. Och sama radość!
Jak wiecie jestem mamą Mateusza który urodził się z rozszczepem kręgosłupa przez co nie chodzi wcale. To chyba sprawia, że w stosunku do Martynki mam taki spokój w sobie jeśli chodzi o kwestię pierwszych kroczków. Mam pewność, że ona prędzej czy później zacznie chodzić więc daję jej czas. Nie ponaglam,ani jakoś specjalnie nie stymuluję w tym kierunku. Pamiętam jak Mati był malutki to próbowałam u niego przyśpieszyć pozycję siedzącą,czworaki itd. Teraz nie mam takiej potrzeby. Mam zupełnie inną świadomość. Wraz z rehabilitantką pracujemy nad prawidłową postawą ciała,prawidłowym ułożeniem stóp podczas wstawania. Bandażujemy stopy w celach terapeutycznych,masujemy,ćwiczymy. Teraz wiem, że samo chodzenie nie jest żadnym sukcesem. Prawdziwym sukcesem będzie prawidłowy chód. Nie potrzeba mi,aby Martynka kroczyła na chwiejnych jeszcze nóżkach bo nie ma jeszcze odpowiedniej siły mięśniowej. Na wszystko przyjdzie odpowiednia pora. Zachwycam się każdym drobnym postępem Martynki czego nigdy nie zauważałam u mojego zdrowego syna,kiedy liczyło się właśnie to aby książkowo się rozwijał. Myślę,że moje macierzyństwo jest teraz bardziej świadome. Nasz córeczka postawi pierwsze kroczki w najlepszym dla niej czasie. Wierzę w to i jestem spokojna.



Zespół Downa to nie tylko wygląd.


Choć matka która dowiaduje się,że urodzi dzieciątko z zespołem downa zazwyczaj w pierwszej kolejności myśli o specyficznym wyglądzie i ewentualnym upośledzeniu umysłowym.
Zaskoczył mnie ostatnio fakt, że cechy fizyczne nie idą w parze ze stopniem upośledzenia umysłowego czy nieprawidłową pracą organizmu. Nie rzadko osoby z trisomią o dość charakterystycznej urodzie wysoko funkcjonują,a te po których „nie widać „ są z kolei obciążeni licznymi zaburzeniami w rozwoju w rozwoju. Pokazuje to, że nie warto oceniać „książki po okładce”.
Jest kilka cech wyglądu które kojarzą się nam zwykle z zespołem Downa:
spłaszczona nasada nosa i potylica
podkrążone nieco skośne oczy,fałd nad powieką
specyficzna bruzda na dłoni
nisko osadzone małe małżowiny uszne
powiększony język
szerokie,masywne kończyny
krótkie i szerokie dłonie i stopy
hipoplazja (nieprawidłowy rozwój zębów)
Jednak poza cechami zewnętrznymi osoba z zespołem Downa nie rzadko jest obciążona:
wadą serca
chorobami tarczycy
niedosłuchem
brakiem odporności
nieprawidłową perystaltyką jelit
chorobami metabolicznymi (często celiakia)
chorobami krwi (białaczka limfoblastyczna)
nieprawidłową wchłanialnością niektórych witamin.
Obniżonym napięciem mięśniowym i wiotkością w stawach
Ze względu na te wszystkie możliwe obciążenia konieczne są liczne badania i wizyty u specjalistów.
Jedno jest pewne- Człowiek, którego natura wyposażyła w dodatkową informację genetyczną zawartą w chromosomie 21., jest odmienny biologicznie.

Obniżone napięcie

 Hej Hej Ciocie i Wujkowie

❤
Zobaczcie jakie potrafię robić akrobacje. Czasem gdy jestem z mamusią na spacerku to starsze Panie (zwykle to one się nade mną zachwycają 😛) podziwiają jaka jestem super wygimnastykowana. He he! A tymczasem nie jestem żadną akrobatką tylko mam bardzo wiotkie stawy które umożliwiają mi np. przejście z pozycji leżącej ze szpagatem do siadu 🙂
Czy wiecie, że obniżone napięcie mięśniowe i wiotkość z stawów to jedna z cech Zespołu Downa?
To właśnie dlatego jeszcze nie czworakuję i nie potrafię chodzić. Moje nóżki nie są jeszcze tak silne aby utrzymać mnie w pozycji pionowej a bioderka w stawach się rozjeżdżają jak u malutkiej żyrafy 😃 Od pierwszych miesięcy systematycznie ćwiczę razem z moimi ciociami rehabilitantkami, aby móc Wam się kiedyś pochwalić pierwszymi kroczkami. Oj będę wtedy uciekać mamusi i tatusiowi !
Jeśli zechcesz mnie wesprzeć w tej kwestii będę Ci bardzo wdzięczna. Możesz dorzucić się do mojej rehabilitacji wpłacając darowiznę na Fundację :
Fundacja Dzieciom "Zdążyć z Pomocą"
Alior Bank S.A., nr rachunku:
42 2490 0005 0000 4600 7549 3994
Tytułem:
40475 Kuczorska Martyna darowizna na pomoc i ochronę zdrowia



Zespół Downa podstawowe nazewnictwo

 Dlaczego ZESPÓŁ i dlaczego DOWNA? Czyli dziś troszkę o podstawowym nazewnictwie.

Zespół Downa to zespół wad wrodzonych, wywołany nieprawidłowością w liczbie chromosomów.
Nazwę tę zdefiniował po raz pierwszy Langdon Down.
Dziecko z zespołem Downa zatem nie ma DOWNA jak to mają w zwyczaju mówić niektórzy. Down to nazwisko odkrywcy owej wady. Określenie „masz downa” jest obraźliwe czego wielu z Was pewnie nie ma świadomości. To tak jak osoby z niepełnosprawnością intelektualną nie nazywa się głupkiem. Osobie otyłej też nie przystoi powiedzieć, że jest grubasem.
Inna nazwa owej wady to Trisomia 21,ze względu na potrojenie chromosomów w 21 parze.
Zdrowy człowiek posiada 23 pary chromosomów. Na skutek różnych czynników dochodzi do nieprawidłowych podziałów zapłodnionej komórki jajowej lub nieprawidłowości w procesie powstawania komórek płciowych. W wyniku czego w przypadku trisomii w parze odpowiadających sobie chromosomów pojawia się dodatkowy, trzeci chromosom (patrz załączone zdjęcie).
Brak dostępnego opisu zdjęcia.
Wyświetl statystyki i reklamy
Marysia plus 21 powodów miłości i 20 innych użytkowników
3 komentarze
1 udostępnienie
Lubię to!
Komentarz
Udostępnij

PAŹDZIERNIK- Miesiąc budowania świadomości o Zespole Downa

 #zespółdowna #październik #miesiącbudowaniaświadomościozespoledowna Październik to miesiąc budowania świadomości o zespole Downa. Postaram się w tym miesiącu nieco Wam przybliżyć to czego sama się dowiedziałam przez ostatni rok na temat tej wady genetycznej. Budowanie świadomości ma głównie na celu złamanie tabu oraz oswojenie społeczności z tematem gdyż każdy chce czuć się normalnym. Rodzice dzieci z niepełnosprawnościami i ich dzieci często spotykają się z wytykaniem palcami a nawet dyskryminacją stąd potrzeba zwiększenia akceptacji. Mam już 13 letni staż w byciu mamą dziecka z niepełnosprawnością i zauważyłam że nawet osoby uchodzące za tolerancyjne w określonych sytuacjach wymagają aby to osoba z niepełnosprawnością się dostosowała do panujących warunków, nie rozumiejąc jak bardzo jest to nierealne. Osoby zdrowe mają wybór. Osoba z niepełnosprawnością często tego wyboru nie ma lub ma go bardzo ograniczony. Dlatego tak ważne jest uświadamianie. Jeśli będziecie mieli jakieś pytania pytajcie. Pokażcie ,że takie tematy nie są dla was tabu.


Co mnie martwi?

 Często słyszę że mnie podziwiacie że daję radę i tego typu słowa. Nie ma co podziwiać. Jak każda mama staram się aby moje dziecko miało wszystko co najlepsze. Jestem wdzięczna,że nie jestem w tym wszystkim sama. Tomasz kocha Martynkę całym serduchem i stara się równie mocno. Martynka zawładnęła naszymi serduchami

🥰 Nie zawsze jest łatwo. Niemniej jednak muszę przyznać że na razie wszelkie troski jakie mnie dotykają nie wynikają z tego że Martynce coś zagraża a z kreacji mojego umysłu. Czasem martwię się dosłownie o wszystko. Dziś np.przeczytałam artykuł o mamie która musiała oddać swoje dziecko z ZD (zespół Downa) do ośrodka bo na starość zwyczajnie zabrakło jej sił. I to już jest dla mnie impuls aby zacząć myśleć o przyszłości. Zakręciła się łezka w oku patrząc na moją kruszynkę. Naszły mnie negatywne myśli, że i ja kiedyś być może będę musiała zadecydować co dalej. Przecież mam już swoje lata i raczej nie dożyję starości Martynki. Gdyby była zdrowa to zwyczajnie by się usamodzielniła. Będę się starać żeby była jak najbardziej samodzielna,ale pewne rzeczy nie zależą od naszych starań. Boję się... Tak zwyczajnie. Przyszłość na dzień dzisiejszy mnie przerasta. Dlatego nie chcę o niej dziś myśleć. Wtedy będzie się wydawało że sobie ze wszystkim radzę,ale tak nie jest. Perspektywa przyszłości mnie przytłacza. Jestem tylko człowiekiem. Nie chcę dziś o tym myśleć bo i tak nie wymyślę co będzie za X lat. Żyję dziś. I dziś patrzę na Martynkę, jestem szczęśliwa że tak pięknie się rozwija. To jest dziś ważne. A reszty lepiej na razie nie "tykajmy




Podobno co nas nie zabije to nas wzmocni...


Ciężko mi to stwierdzić po ostatnim roku,jednakże jestem,żyję i nie zwariowałam a to już jakiś sukces

😁 Minęło 12 mcy od przyjścia na świat naszego wyjątkowego szczęścia❤
Kiedy się urodziła myślałam że zwariuję z rozpaczy,że nie dam rady po raz kolejny. Dałam radę i nie postradałam zmysłów. O dziwo opieka nad Martynką nie była taka trudna jak sobie to wyobrażałam. Martynka zaraża optymizmem i nie sposób się przy niej smucić czy dołować. Po raz kolejny przekonałam się że nie ma co się martwić na zapas bo życie toczy się zupełnie inaczej niż się tego spodziewamy. Martynka nauczyła mnie ufnosci że wszystko jakoś się ułoży,cierpliwości i spokoju. Nauczyła mnie żyć chwilą bez wybiegania w przyszłość. Kiedy urodziła się nasza mała księżniczka,bardzo się podłamałam. Okropnie płakałam martwiąc się o przyszłość. Zaczytywałam się w internetach o tym co przyniesie nam jej wada genetyczna. Płakałam na zapas.
Mój Tomasz wtedy zapytał mnie "dlaczego płaczesz?". Opowiedziałam mu o swoich lękach. Byłam mocno zdziwiona że on z takim spokojem i ufnoscią podchodzi do tematu. Pamiętam co wtedy usłyszałam od niego. -Po co się martwisz tym co przyniesie przyszłość skoro jej nie znasz i nie jesteś nawet w stanie jej przewidzieć? Czyż teraz nie jest wszystko dobrze z Martynką? Popatrz na nią,czy nie jest slodka i kochana? Nic nie zagraża jej zdrowiu i życiu więc ciesz się tym. - Mam wspaniałego mężczyznę. Mam nadzieję że Martynka odziedziczy po nim te stabilność emocjonalną i nie będzie taką histeryczką jak mama


 https://www.facebook.com/MartynkoweLOVE Zapraszamy na FB Tam regularnie piszę co u Martynki :) Jeśli widzisz ten wpis zostaw komentarz:)